Translator

18.06.2013

Powroty

Stary blog zniknął w otchłani internetu razem z kontem Google i Gmailem na którym miałem zapisane wszystkie ważne kontakty. Zaczęło się od spamu który zalewał mi bloga, później referer spam zaczął nabijać licznik odwiedzin. Na koniec blog został usunięty. Jako że jakiś czas temu wyeksportowałem jego zawartość do pliku xml ochoczo zabrałem się za przenosiny na WordPressa. Nie ogarnąłem tego przedziwnego narzędzia. Nie dało się tam zmienić niczego, począwszy od koloru czcionki po tło, bo za takie fanaberie należy uiścić stosowną opłatę. Może robiłem coś nie tak, nie mam pojęcia, zresztą to nie na moje nerwy. Jako że inne znane mi platformy blogowe są najzwyczajniej w świecie kiepskie, przeprosiłem się z bloggerem. Zobaczymy jak tym razem będzie nam się układała współpraca. Tytuł bloga zmieniłem, bo raz, że starego użyć się nie da, a dwa że "sketch blog" brzmi rozsądniej. Nie mam zamiaru wrzucać tutaj żadnych długich tekstów, bo i tak nikomu się nie będzie chciało ich czytać. Zgodnie z tytułem będę wrzucał rysunki plus krótka stosowna adnotacja (no dobra nie obiecuję, może zdarzy mi się czasem napisać w przypływie weny twórczej jakiś esej.:P ). Zawartość starego bloga przepadła, zaimportowałem plik xml, wszystko zdawało się być w porządku, ale większość rysunków gdzieś wcięło, poprawnie pokazywało się zaledwie kilka. Odpuściłem więc, rysunki były ważniejsze niż tekst a i pozostawienie samych postów nie miało większego sensu, gdyż większość odnosiła się do obrazków (ważne że większość z nich posiadam w wersji analogowej). W każdym razie jestem z powrotem z nowym blogiem i odświeżonym layoutem.

Na koniec tego przydługiego wstępu zdało by się wrzucić jakiś obrazek, więc...


Ten pan powyżej to jeden z głównych bohaterów komiksu  The Zombie Ninja niezwykle płodnego artysty Kamila Boettchera. Zaraz po przeczytaniu trzeciej części wspomnianego komiksu naszła mnie ochota na narysowanie fanartu. Uwielbiam takie klimaty, wojownicy ninja, tajemnicze klany, dynamiczne kadrowanie i mnóstwo akcji. W dodatku za darmochę, jak tu się nie cieszyć?

Jako że miałem sporą przerwę w rysowaniu to dorzucę jeszcze coś starszego.


To kobieta kot w świetnym wykonaniu Tomka Kleszcza plus moje skromne kolorki. Poziom postępów jakie poczynił Tomek jest doprawdy godny podziwu.

Na koniec mała prośba do wszystkich, którzy podlinkowywali mojego starego bloga. Usuńcie stary link, bo jest bezużyteczny.

5 komentarzy:

  1. Hah, czadowo ci wyszedł Noir. Od jakiegoś czasu chodzi za mną pomysł, żeby okładki do kolejnych części pomogli mi tworzyć inni rysownicy. Zapewne zgłoszę się za jakiś czas do ciebie:), a teraz napawam się twoim zombiakowym artem. HAI!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani me, ani be, ani kukuryku ;] Nie wiem, jak inni cię znaleźli, ja nie potrafiłem. W każdym razie nie mogę nigdzie znaleźć twojego maila, więc jak znajdziesz chwilę to się odezwij. A poziom postępów jest wiecznie niewystarczający, hehe.

    OdpowiedzUsuń
  3. niebezpiecznie jest wierzyć, że coś trwa wiecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhh brzmi makabrycznie, ale po tym jak mi fejs pobanowal wszytsko co sie dalo uznajac mnie za spamera, to wlasciwie niewiele mnie dziwi. Powodzenia z nowym blogiem!:)

    OdpowiedzUsuń